XIV Baikal Ice Marathon!

XIV Baikal Ice Marathon!
14 edycja słynnego Baikal Ice Marathon 7 marca 2018 r na lodowej tafli największego jeziora świata Bajkał, okazała się po raz kolejny inna od poprzednich. W tym roku była to wyjątkowa edycja, której zawodnicy jak i Organizatorzy nie mieli okazji przeżyć w poprzednich latach. Po raz pierwszy w historii Baikal Ice Marathon trzeba było,podjąć wyzywającą decyzję o skróceniu trasy, jeszcze na starcie nikt nie spodziewał się takiego obrotu przebiegu zawodów. Na starcie były wręcz wymarzone warunki do startu, piękne słońce, mróz około -20 c i lekki podmuch wiatru. Na starcie około 120 maratończyków i 30 półmaratończyków z 20 państw w tym 4 Polki i 10 Polaków w maratonie. ( Nasza 5 osobowa ekipa maratończyków i jeden menago Andrzej to : Asia Reglińska, Sebastian Jażdżewski, Zbyszek Malinowski, Jacek Łabudzki i Edward Dudek ).
W innej grupie z bogatszym pakietem startowym przylecieli na BIM zaprzyjaźnieni z nami Kołobrzescy maratończycy Beata Orłowska i Jarek Jaślarz.
Po tradycyjnym rytuale, pokropieniu mlekiem na starcie w cztery strony świata i wypiciu jego reszty ( od lat stosowany rytuał o szczęśliwy przebieg imprezy)ustawiliśmy się na starcie, jeszcze tylko przemówienia wspólna fotka i ruszamy. Zamiast po lodowej rynnie biegniemy po lekko nawianym śniegu. Z góry cały czas nad nami krążą drony które filmują nasze poczynania z boku asekuracja poduszkowców i skuterów śnieżnych. W miarę pokonywania dystansu wiatr się nasila, a wyznaczona trasa, zamiast lodu czy ubitego śniegu zamienia się w śnieżną walkę z dystansem i wiatrem. W tym roku po raz pierwszy w historii BIM , w rejonie biegu po zaśnieżonym lodzie, wiał północno- wschodni „Verkhovik” który rozpędzony porywał drobinki lodu i śniegu, utworzony w dolinie górnej rzeki Angara, ( Nad Jeziorem Bajkał występuje 20 rodzajów wiatrów ). Wiatr „Verkovik” po drodze wchł onął słynny wiatr „Berguzin”. Wiatr który po kilkuset kilometrach nieprzerwanej podróży wzdłuż pokrywy lodowej jeziora, nabierał coraz większego rozpędu nie natrafiając na otwartej przestrzeni na żadne przeszkody. Wpadając w południowe rejony jeziora Bajkał silnie mrożąc zawodników i obsługę BIM. Według prognoz długoterminowych wiatr ten miał przybyć dopiero za kilka dni. Było to ogromne wyzwanie dla uczestników BIM. Była to to jedyna w swoim rodzaju wichura na Bajkale, a gdyby nie solidny lód na całej powierzchni jeziora, to strome fale sięgające nawet do 5 metrów zniszczyły by wszystko po drodze. W niektórych miejscach na trasie BIM niszcząc przygotowany tor biegowy wraz z wytyczonymi chorągiewkami „Vervik” zyskał moc zimowego huraganu. Już po godzinie od startu, organizatorzy musieli reagować ściągając z trasy dwóch zawodników z odmrożeniami. Odczuwalna temperatura na tafli jeziora Bajkał była w granicach – 35 c. Kiedy prędkość wiatru osiągnęła 25 metrów na sekundę, organizatorzy podjęli jedyną słuszną decyzję o przerwaniu maratonu i ewakuacji wszystkich ludzi z BIM zarówno zawodników jak i obsługę. Po raz pierwszy w 14-letniej historii Baikal Ice Marathon. Ta ewakuacja biorąc pod uwagę aktualne warunki pogodowe, okazała się bardzo czasochłonna i była bardzo trudna ze względów logistycznych. Z uwagi na huraganowy wiatr poduszkowce poruszały się bardzo powoli i często zdmuchnięte z obranego kursu. W takich warunkach pogodowych , dryfujący śnieg schował świeże pęknięcia lodu, co dla biegnących zawodników stwarzało duże niebezpieczeństwo, wpadnięcia w te pęknięcia, odsłaniając przepaść Bajkału.
Organizatorzy BIM byli odpowiedzialni za nasze bezpieczeństwo jak i zespołów które towarzyszyły całej imprezie. W odpowiednim czasie udało się ewakuować ludzi ze stacji namiotowej „Seredina” gdzie był półmetek Baikal Ice Maraton, a pod stopami była głębia 1601 metrów do dna Bajkału.
Organizatorzy XIV Baikal Ice Marathon postanowili związku zaistniałą nadzwyczajna sytuacją nie rozstrzygać i nie próbować określić zwycięzcy na 42 km trasie maratonu, bo nie można było dobrać jakichkolwiek przesłanek do prowadzenia klasyfikacji. Dla nas pozostaje satysfakcja że mogliśmy brać udział w najtrudniejszym maratonie lodowym i to że nawet pokonani zostaliśmy przez żywioł udało nam się dotrzeć do półmetku. Troszkę szkoda, ale po przedstawieniu przez organizatorów jakie na nas czekały niebezpieczeństwa, mogę stwierdzić że organizatorzy wiedzieli co robią, bo siła i zmagania wiatru jeszcze się nasiliły. Nasza dzielna Joasia Reglińska prowadziła całej stawce kobiet maratonu, kto wie może miała by w rozpisce zwycięstwo Baikal Ice Marathon, ale jest młoda wszystko przed nią może tu jeszcze wróci. Ja od samego początku nastawiłem się tylko na ukończenie, bo takie było moje założenie, a jak do tego jeszcze dorzucę że przygotowywałem się na start po tafli lodowej lub ubitym śniegu. Mogę tylko mieć satysfakcję że dzięki Wam moi przyjaciele i projektowi Spełniamy Marzenia Bacy „ Projekt Maraton” byłem tam i przeżyłem niesamowita przygodę. Na mecie połówki byłem jednym najbardziej obleganych przez fotoreporterów, bo praktycznie byłem tak przymrożony jak dziadek mróz, a do 13 km, na lewe oko prawie nic nie widziałem, a broda prawie połączyła się z wąsem i nie za bardzo mogłem co włożyć do ust. Co do ubioru i przyklejonych plastrów na twarzy wszystko spisało się jak sobie wcześniej przetestowałem w naszych Beskidach podczas górskich treningów gdzie temperatura też była – 21 c , a i nasz beskidzki wiaterek też dawał mi się na otwartych przestrzeniach we znaki. Jedyny mój uszczerbek na zdrowiu to, grudka bajkalskiego lodu która mi się dostała na piętę i achilesa przecierając skórę, która to kontuzja okazała się bardzo bolesna na drugi dzień. Wszyscy moi przyjaciele wspólnego wyjazdu dotarli do połówki maratonu tj; Sebastian Jażdżewski, Zbyszek Malinowski, Jacek Łabudzki, jak również Beata Orłowska i Jarosław Jaślarz. No i na koniec dzięki temu że skrócili nam dystans miałem okazje transportu do Listvyanki poduszkowcem, gdzie znów okazałem się ciekawym obiektem fotograficznym. Po dotarciu do mety tej autentycznej w Listvyance obok hotelu Maja mogłem zrobić sobie fotkę przy mecie maratonu, ale już bez sopli lodu, który podczas podróży w poduszkowcu się rozpuścił. Wieczorem wszyscy zawodnicy spotkali się na uroczystej kolacji ( bankiecie) przy suto zastawionych stołach, degustowaliśmy specjały kuchni Rosyjskiej i jeziora Bajkał, były toasty, tańce i dekoracja medalami, każdy z uczestników otrzymał pamiątkową czapeczkę i koszulkę Baikal Ice Maraton , oraz medal. To tyle w skrócie dla wszystkich moich fanów z wyjaśnieniami dlaczego nie ukończyłem tego mojego 97 maratonu i 196 ( 99 ultra + 96 maraton ) .